Ponieważ za oknem mamy w tej chwili niezbyt przyjazną pogodę, słońca jest jak na lekarstwo a temperatury są zdecydowanie dalekie od komfortowych rozpoczynamy cykl wpisów zaczerpniętych z naszego archiwum. Ciekawe miejsca, lato, słońce, dobre jedzenie – to właśnie na tym opierać się będzie nowa kategoria wpisów na naszym blogu. Kategoria: Podróże. Oczywiście każdą mniejszą czy większą wyprawę będziemy próbowali zaprezentować Wam również od strony kulinarnej, dlatego jako na początku opowiemy Wam trochę o kuchni na Sri Lance, którą odwiedziliśmy z przyjaciółmi latem 2015 roku.
Sri Lanka na całym świecie znana jest przede wszystkim z produkcji najlepszych herbat oraz z tego iż jest największym importerem orzecha kokosowego na świecie. Po powrocie z wakacji z ciekawości sprawdziłem i faktycznie 90% produktów z kokosa które sprzedajemy w naszym sklepie pochodzi ze Sri Lanki. Oleje kokosowe, woda kokosowa, pasty, kremy, wiórki i wszelkie inne produkty z tego owocu importowane są właśnie z Cejlonu. Kokosy na Sri Lance rosną dosłownie wszędzie. Już pierwszego dnia, obsługa hotelowa poczęstowała nas drinkiem ze zerwanego prosto z palmy kokosa. Dokładnie tym widocznym na zdjęciu poniżej:
Oprócz wszechobecnych kokosów właściwie na wszędzie, zarówno w sklepach, na straganach ale i po prostu na ulicy można było kupić dziesiątki innych, często mało znanych w Europie owoców. Do najciekawszych i najbardziej oryginalnych w smaku zaliczyć można z pewnością Duriana. To ten wielki owoc z kolcami. Jest to jeden z najbardziej śmierdzących owoców na świecie. Jego zapach można przyrównać do zapachu cebuli i starych skarpet. Owoc jest ogromy. Czasami wielkością dorównuje arbuzowi a w smaku wcale nie jest tak ohydny jak w zapachu. Jego smak porównałbym do połączenia waniliowego budyniu z lekkim aromatem cebuli ;)
Na zdjęciu możecie zobaczyć jeszcze zdecydowanie bardziej popularny smoczy owoc (Dragon Fruit) – to ten różowy oraz podobny do awokado Castard Apple. Jego smak bardzo mocno przypomina lekko kwaśne jabłko. Raczej nic specjalnego.
Za to z pewnością najsmaczniejszym owocem jakiego miałem okazję spróbować na Sri Lance był rambutan. Czerwony owoc wielkości orzecha włoskiego, z miękkimi kolcami a w środku wielka pestka otoczona miękka białą, jadalną powłoką. Słodki, delikatny smak przypominający bardziej popularne w naszym kraju leeche. Dostępny na większości straganów. Zajadaliśmy się nim każdego dnia. Wielka szkoda, że tak rzadko można go znaleźć w polskich sklepach.
Na Sri Lance można spotkać również owoce łatwo dostępne w naszym kraju. Są dostępne na każdym kroku banany i awokado. Trzeba jednak zaznaczyć, że ich smak odbiega znacznie od tego który znamy z polskich marketów. Banany są dużo mniejsze, bardziej intensywne w smaku i o bardziej „budyniowej” strukturze. Bardzo smaczne! Awokado zaś – ciekawostka – kosztuje w przeliczeniu ok 30 groszy za sztukę. Prawdziwy raj :)
W kolejnym wpisie postaramy się przybliżyć nieco smaki Sri Lanki oraz Indii, które również odwiedziliśmy przy okazji tej podróży.