hewps.pl zdrowa żywność

„Ale, od poniedziałku dieta!” czyli jak najprościej zacząć się zdrowo odżywiać

Jednym z najtrudniejszych zadań stojących przed osobą, która ma zamiar zacząć pracować nad swoją sylwetką jest ułożenie odpowiedniej diety. Wiele osób polega właśnie na tym etapie. Przerażeni ilością wyliczeń, nowych pojęć czy też koniecznością przyswojenia właściwości poszczególnych produktów odpuszczają sobie trud związany z przygotowaniem jadłospisu z prawdziwego zdarzenia.

Nie ma złotego środka na to aby z dnia na dzień „włączyć” zdrowe odżywianie. Mogę Wam za to dać kilka rad na temat tego czego nie robić, a na czym z kolei powinniście się skupić przy konstruowaniu swojego zdrowszego menu.

Sprawę możesz „załatwić” od razu, udając się do sprawdzonego, dobrego dietetyka. Jeśli takiego znajdziesz, poprowadzi Cię on praktycznie za rękę przez ciężkie początki. Wyjaśni wiele pojęć, nakreśli podstawy, opowie o tym jakich efektów i kiedy możesz się spodziewać, zmotywuje.

Jeśli masz już trochę wiedzy, od miesięcy śledzisz specjalistyczne fora, portale, blogi. Czytasz książki i artykułu o zdrowym odżywianiu, sporcie itp., możesz z ich pomocą spróbować ułożyć dietę samemu. Nie będę w tym artykule rozwijał tego tematu, bo zajęłoby to 10 stron i marne szanse, że ktoś w ogóle dotrwałby do końca. Na tym blogu znajdziesz już kilka pomocnych tematów, m.in:

– Co jeść przed treningiem
– Co jeść po treningu
– Jak obliczyć zapotrzebowanie kaloryczne
– Co jeść w szkole i w pracy/
– 10 kroków do zmiany sposobu odżywiania

Całą resztę pracy, czyli to co czeka Cię po wyjściu z gabinetu dietetyka lub po rozpisaniu jadłospisu musisz zrobić już całkiem sama. I tu potrzeba najwięcej chęci, motywacji i silnej woli. Nie bez powodu w naszym środowisku popularne jest powiedzenie, że „kaloryfer buduje się w kuchni a nie na siłowni”. Taka jest prawda. Odpowiednia dieta to 70% sukcesu. Nawet gdybyś trenowała 7 dni w tygodniu i jadła „śmieciowe żarcie” nie poprawisz swojego wyglądu. Wiem też po sobie (błędy z lat młodości) – że jakichkolwiek suplementów i odżywek bym nie przyjmował, nigdy nie osiągnę dobrych efektów bez „trzymania diety”. Jako nastolatek próbowałem wielu odżywek i suplementów, czytałem kolorowe gazety z kulturystami pełne reklam cudownych środków. Próbowałem większości. Starsi koledzy mówili o „diecie” a ja odpowiadałem im, że oczywiście, mam dietę. Że jem dużo i na pewno urosnę. Na śniadanie kanapki, w szkole drugie śniadanie i drożdżówka, obiad ugotowany przez babcię, schabowy i ziemniaki, na kolację pół bochenka chleba. Niestety to tak nie działa. Po kilku latach zrozumiałem o czym mówili koledzy. Zacząłem więcej czytać i zmieniać swój sposób odżywiania. To też jest jakiś sposób. Może sprawdzi się i u Ciebie.

Co do rad, o których wspomniałem na początku, powiem Ci jak wyglądało u mnie zmienianie sposobu odżywiania. Nie musisz się do nich stosować, może potrzebujesz innego systemu ale przeczytać nie zaszkodzi. Ja przyjąłem system małych kroków. Mniej więcej we wrześniu, bodajże 2010 roku (nieistotne) postanowiłem zmienić coś w moim odżywianiu. Zacząłem od śniadań. Każdego ranka przygotowywałem sobie owsiankę z odżywką białkową, bakaliami i orzechami. Czasem smażyłem omlet, czasem miksowałem wszystko i wypijałem. Po kilku tygodniach dojrzałem do przygotowywania sobie zdrowego i pełnowartościowego obiadu (posiłek po pracy). Kasza/ryż/makaron, do tego chude mięso lub ryba i jakieś warzywo. Kolejne dwa tygodnie i zakupiłem pojemniki, w których podobne posiłki zacząłem zabierać do pracy. Końcówka roku była kluczowa, bowiem postanowiłem od 1 stycznia trzymać się każdego dnia spożywania 6 posiłków w równych odstępach czasu. Muszę się pochwalić, że ta sztuka udaje mi się do dziś. No może w weekendy daję sobie nieco luzu, czasem wypadnie jakiś posiłek, czasem zjem coś mniej zdrowego ale generalnie w skali tygodnia udaje mi się przestrzegać założeń w 95%. Dziś właściwie mam wrażenie, że nie jestem na diecie. Ja po prostu zmieniłem swój styl życia.

To jest mój sposób. Jak widzisz, dla mnie skuteczny. Ponadto musisz sobie wyrobić pewne nawyki. Przede wszystkim organizacyjne. Nie dopuszczalna jest sytuacja, w której wracasz do domu późnym wieczorem i kładziesz się spać tłumacząc sobie, że jutro „jakoś to będzie” z posiłkami. Nawet gdy wracam do domu po 22 i mam jeszcze jakieś obowiązki, udaję się do kuchni i szykuję pojemniki na następny dzień. Liczyłem ostatnio z zegarkiem w ręku ile czasu potrzebuję. Przy założeniu, że robię 4 identyczne lub prawie identyczne posiłki, zajmuje mi to 15 minut + 5 minut sprzątania. Przy nieco bardziej urozmaiconych pojemnikach czas wydłuża się do 25 minut + 10 minut sprzątania. Chyba znajdziesz 35 minut dziennie na przygotowanie zdrowych posiłków na cały dzień ?

Czytałem ostatnio badanie, w którym wykazano, że przeciętny Polak spędza przed telewizorem średnio 4 godziny dziennie!! Szok. Zastanów się ile dobrego możesz zrobić dla siebie w tym czasie. Trening z dojazdem, posiłki i jeszcze starczy na przeczytanie 2 rozdziałów ulubionej książki albo krótką drzemkę dla lepszej regeneracji. Wyrób sobie zdrowe nawyki – to jest klucz.

I tak. Wiem. Prawdopodobnie co trzecia osoba czytająca ten tekst ma już kilka wymówek, mówiących, że się nie da. Że dom, że dzieci, że pranie, że zakupy. Moi drodzy. Każdy z nas pracuje, każdy z nas ma obowiązki i prywatne życie. Uwierzcie mi, chcieć to móc. 35 minut, no nawet niech to będzie godzina w kuchni to na prawdę niewielka inwestycja, biorąc po uwagę stopę zwrotu, czyli to jak odwdzięczy się Wam w przyszłości Wasz organizm. Jeśli jednak słowo pisane nie jest dla Ciebie wystarczająca motywacją, może zdjęcia przemówią do Ciebie z większą siłą. Poniżej kilka fotografii od dziewczyn, których nie znam osobiście ale z uwagą śledzę je w Internecie.

fot. Agnieszka Kułaga – Dietetyk i Trener personalny

fot. Katarzyna Dziurska – Trener personalny

fot. Marta Makles – Trener Personalny

fot. Karolina Kocięda – fitnessfreak ;)
Jak widzisz, można sobie wyrobić pewne nawyki. Przygotowywanie posiłków – jest. Posiłki do pracy – żaden problem. Posiłki w podróży – spoko. Posiłek na schodach w metrze – skoro wybiła „godzina karmienia” – jemy. Można? Można! Na prawdę powiadam Wam, kto chce – znajdzie sposób, kto nie chce znajdzie powód! Nie trać czasu na szukanie wymówek. Wsiadaj w auto, jedź do sklepu, kup mięso – najlepiej na zapas, podziel na porcje i zamroź. Kup warzywa, zdrowe węgle i zdrowe tłuszcze i każdego wieczora zamiast tracić czas przed TV, idź do kuchni, działaj i zmieniaj swoje życie.

Jeśli choć trochę Ci pomogłem, jeśli po lekturze tego artykułu dostałaś choć trochę motywacji – kliknij przycisk lubię to poniżej i podziel się tym ze znajomymi. Może na nich też zadziała :)