hewps.pl zdrowa żywność

Jak nie wyrzucać jedzenia? Wykorzystam – nie zmarnuję

Czyli parę słów o tym, jak nie wyrzucać jedzenia. Zacznijmy od początku. Zupełnie teoretycznie, najkorzystniejszym rozwiązaniem sytuacji jest po prostu gotowanie odmierzonej ilości, którą jesteśmy w stanie spożyć. A jak jest w praktyce? Otóż bardzo różnie.

Z jakich powodów przygotowujemy zbyt duże ilości jedzenia i dlaczego marnujemy jedzenie?

I właśnie w tym wpisie chciałabym Wam krótko przedstawić możliwości nadania drugiego życia (smaku) produktom przygotowanym w zbyt dużej ilości lub starzejącym się.

1. Pieczywo

W przypadku tego jedzenia możliwości jest naprawdę wiele. Jeśli już w dniu zakupu pieczywa (niezależnie czy są to bułki czy chleb) widzisz, że nie zużyjesz danej ilości w przeciągu najbliższych dwóch dni – część pieczywa zamroź.

Jeśli pieczywo jest już czerstwe (sprawdź czy spleśniało – wówczas produkt nie nadaje się do spożycia) sporządź:

2. Rosół

To jedna z tych zup, której gotujemy zwykle spore ilości. Sposobami na wykorzystanie i niezmarnowanie każdego mililitra tego cennego jedzenia są między innymi:

3. Warzywa i mięso z rosołu

Prawdziwy rosół, to ten który po brzegi wypełniony jest marchewką, pietruszką czy selerem. Bardzo często w pierwszej kolejności zjadamy esencjonalny bulion, a w garnku pozostają spore ilości ugotowanych warzyw i mięsa. Z nich również możemy stworzyć smaczne potrawy:

4. Gotowane ziemniaki

Ugotowane ziemniaki to produkt, z którego korzystamy dość często. Gdy po rodzinnym obiedzie okaże się, że zostały – absolutnie ich nie wyrzucaj. Ostudź, wsadź do lodówki a następnego dnia odsmaż z przyprawami i czosnkiem na beztłuszczowej patelni. Ugotowane ziemniaki są podstawą takich dań jak kopytka, placki, frittata, kotlety, krokiety, kluski, babki ziemniaczane czy pyzy. Dobrym pomysłem na wykorzystanie ugotowanych ziemniaków są zapiekanki ziemniaczane z warzywami i mięsem w sosie pomidorowym czy jogurtowym.

5. Ryże, makarony oraz kasze

Bardzo często zdarza nam się przesadzić z ilością ugotowanego ryżu, makaronu czy kaszy, chociażby ze względu na ich podwójną a czasem nawet potrójną zwiększoną objętość po obróbce termicznej. Są to jednak produkty, które w dość łatwy, przyjemny a przede wszystkim smaczny sposób możemy wykorzystać. Nadmiar każdego z tych produktów możemy schować do lodówki a następnego dnia lub nawet dwa dni później wykorzystać jako bazę dania podsmażanego z ulubionymi warzywami, mięsem czy rybą. Oziębiony makaron lub ryż sprawdzą się jako baza sałatki na zimno – dodaj do ryżu tuńczyka, pomidora, ogórki kiszone, ulubione przyprawy i jogurt naturalny – i sałatka gotowa. Nadmiar kaszy jaglanej, kaszy gryczanej niepalonej czy białego ryżu wykorzystaj do… słodkiego deseru. Zblenduj z ulubionymi owocami, erytrolem i odrobiną napoju roślinnego a otrzymasz pożywny budyń. Te same produkty możesz również zapiec w formie do tego przeznaczonej z jabłkiem, twarogiem i cynamonem.

6. Jajka

Zbyt dużo ugotowanych jajek? Dodaj je do sałatki lub zupy, zblenduj z wędzoną rybą, ugotowanym mięsem lub ugotowaną fasolą czy brokułem i stosuj jako pastę do grzanek.

7. Mocno dojrzałe owoce

Banany im bardziej dojrzałe (nawet bardziej czarne niż żółte) tym słodsze. Owoce te pokrój w plastry i zamroź – będą świetną bazą do wegańskich lodów oraz wszelkich wypieków na ich bazie. Inne mocno dojrzałe owoce lub ich miks obierz, pokrój w niewielkie kawałki, podgotuj. Otrzymany mus owocowy dodaj do owsianek, jogurtu naturalnego, placuszków czy naleśników.

8. Dzielenie się z bliskimi

Za dużo ugotowanej zupy? Być może 20 porcji ciasta, których nie zjesz w ciągu 2 dni? Zanieś słoik pomidorowej koledze w pracy, który pracuje paręnaście godzin dziennie. Poczęstuj zdrowszą wersją ciasta koleżanki z aerobiku. I sprawdź, czy w Twoim mieście nie istnieje jadłodzielnia, program Taste&share czy społeczna lodówka umożliwiające dzielenie się żywnością (w tym przygotowanymi już daniami) z tymi, którzy jej nie mają.

Autorką tego artykułu jest Joanna Nita. Trener personalny, doradca żywieniowy i właścicielka bloga www.teamnitka.pl starająca się pokazać światu, że zdrowe nie znaczy nudne i niesmaczne. Propagująca zdroworozsądkowe podejście do żywienia, aktywności fizycznej jak i ŻYCIA.
Prywatnie po prostu Nitka, inżynier zakochany w jeździe na rowerze MTB, treningu siłowym. Wschodach słońca na wsi, warzywach z własnego ogródka i wekowaniu.