Teraz czytasz
Nie siedź na facebooku, wsiądź na rower!

Nie siedź na facebooku, wsiądź na rower!

Z dnia na dzień robi się coraz cieplej. Z pewnością większość z Was coraz częściej wybiera jakąś formę aktywności na świeżym powietrzu, bo na siłowniach jest zdecydowanie mniej ludzi, a bieżnie i rowerki stacjonarne właściwie stoją nie używane.

Sam również coraz częściej zastępuję te urządzenia prawdziwymi dwoma kółkami, a ponieważ zima w tym roku była wyjątkowo łaskawa, sezon rowerowy rozpocząłem już w lutym. Te wszystkie czynniki sprawiły, że na blogu pojawiła się właśnie nowa, rowerowa kategoria.
Znajdziecie tu wpisy zarówno dotyczące kwestii wyboru odpowiedniego roweru, spraw technicznych, odżywiania podczas wyprawy rowerowej, a także tematy dotyczące aplikacji przydatnych na trasie oraz propozycje ciekawych tras rowerowych w Wielkopolsce.

Na początek odpowiedzmy sobie na jedno prosto pytanie. Jak zacząć jeździć? To nic trudnego. Po prostu wsiądź na rower. Jeśli nie jeździłeś od kilku sezonów i nie bardzo wiesz jak doprowadzić swój sprzęt do użytku, oddaj go do najbliższego serwisu, gdzie za ok 50 złotych otrzymasz podstawowy przegląd zawierający regulację przerzutek, hamulców, likwidację wszystkich luzów, centrowanie kół itp. Oczywiście jeśli rower jest w naprawdę kiepskim stanie, może się okazać, że koszty będą nieco wyższe. Nie czekaj z wizytą w serwisie zbyt długo, bo za chwilę sezon rowerowy zacznie się na dobre i w tego typu punktach pojawią się dziesiątki rowerzystów, co znacznie wydłuży czas oczekiwania na przegląd.

Gdy już odbierzesz rower od mechanika, wszystko będzie działało sprawnie, nic będzie stukać ani piszczeć po prostu wsiadaj i jedź przed siebie. Osobiście zawsze wybieram sobie jakiś konkretny kierunek podróży. Staram się nie jeździć bez celu po mieście tylko raczej kieruję się na jego obrzeża gdzie jest nieco mniejszy ruch. Jeśli mieszkasz w małej mieścinie lub na wsi, tym lepiej, bo fajne trasy, lasy i jeziora na pewno masz pod ręką. Ja, mieszkając w Poznaniu jestem w tym przypadku w nieco gorszej sytuacji, bo żeby przebić się przez miasto i znaleźć się na terenie o mniejszym natężeniu ruchu lub po prostu w lesie, muszę już na dzień dobry pokonać ok. 10 km, co chwilę zatrzymując się na światłach lub jadąc bardzo ruchliwymi drogami.
Kiedy już wyruszysz, a będzie to Twoja pierwsza jazda w sezonie, nie porywaj się raczej na dystanse po 40 czy 50 km. Na pierwszy ogień z pewnością wystarczy lekka, 20 km trasa, która nie powinna wykończyć Cię kondycyjnie, ani nie przyprawi o zbyt wielki ból czterech liter ;-) Z każdą kolejną wycieczką staraj się zwiększać nieco przejechany dystans, na początek powiedzmy każdorazowo o 5 km. Kiedy już bez problemów będziesz mógł przejechać 40 czy 50 km lub spędzić na siodełku 3-4 godziny, możesz zacząć poważnie myśleć o eksplorowaniu swojej okolicy. Ale o tym już w następnych odcinkach :)

„Pozdrower!”

nie-siedz-na-facebooku-wsiadaj-na-rower

3 komentarze
  • Bardzo ciekawy tekst, polecam jednak samodzielne naprawy rowerów. W sieci jest mnóstwo poradników, można podpytać znajomych, a frajda z samodzielnej wymiany łańcucha przy piwku na działce jest o wiele większa niż zostawianie komuś 50 zł ;)

  • Zdecydowanie warto wyjść na rower :) Co do tego co napisał Grzegorz, to z jednej strony oczywiście zachęcam do samodzielnego pogrzebania przy rowerze. Ale z drugiej strony… jeżeli ktoś tego nie lubi, a rower ma stać zepsuty, bo nie ma się do tego serca – to już lepiej po prostu oddać do serwisu i zająć się jeżdżeniem, a nie obiecywaniem sobie, że się zajmiemy rowerem „już niedługo”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Do góry